Większy nacisk na szkolenie zawodowe i premiowanie zdolnych na kierunkach kluczowych. Przy ogólnym problemie z demografią dopłacanie do zbędnych kierunków oraz zwalnianie z podatku młodych to proszenie się o jeszcze większe braki w gospodarce.
Mój ojciec chodził do zawodówki przy dużym zakładzie pracy. Dostawał jakieś pieniądze w czasie szkoły, a pod 3-ech latach był już ukształtowanym fachowcem. Teraz przyjęło się, że do zawodówki idą największe 'nieuki ' co pewnie też zniechęca bardziej ogarniętych.



