Zacznę od cytatu z trenera.
A więc... mamy awans. Finansowo się zgadza, budżet uratowany, Mioduski zadowolony. Tylko co z tego, skoro ta lokowana parówa nie rozumie, że Legia nie tyle awansowała, co wślizgnęła się do LKE, jak szczur do spiżarni w poszukiwaniu fruktów. Zespól nie został wzmocniony w kluczowych momentach, nowi zawodnicy dochodzili stopniowo. Właściciel nadal zdaje się nie rozumieć, że żeby wyjąć trzeba najpierw włożyć, a to, co się stało wczoraj to nieprawdopodobnie fartowny wynik osiągnięty POMIMO jego działań, a nie dzięki nim.
Po awansie do LKE zacznie się mamienie kibiców iluzorycznymi wzmocnieniami i walką o mistrzostwo, na co duża część kibiców się z pewnością nabierze. Kilku zawodników odejdzie (może nawet część tych, którzy trafić na Ł3 nigdy nie powinni), a w ich miejsce nie trafia lepsi tylko tańsi, albo do odgruzowania (Piątkowski) i natychmiastowego sprzedania z zyskiem. W efekcie przy Łazienkowskiej nadal będzie panował chaos i brak długofalowej wizji na temat funkcjonowania klubu i regularnej walki o mistrzostwo (bo tego oczekują kibice). Być może nawet znów uda się awansować do europejskich pucharów i fartem wejść do zasadniczej fazy, co tylko przyniesie kolejne wagoby kasy Mioduskiemu, ale nie wpłynie w żaden sposób na zespół, który nie będzie się rozwijał, bo przy Mioduskim nie ma prawa się rozwinąć.
A trener Iordanescu, jeśli ma glowę na karku, zawinie się stąd najpóźniej zimą.



