Mój ojciec też się wstydził gadać o gównie i potem umarł w wieku 43. lat na raka jelita grubego. Objawy kałowe wskazujące na chorobę miał już 10 lat wcześniej, ale nikomu o nich nie mówił bo się wstydził, kiedy było już za późno lekarz stwierdził "gdyby trafił pan do mnie 5 lat temu to tego raka jeszcze dałoby się wyleczyć". Przez to od 13. roku życia żyję jako pół-sierota.
Tak więc nie wstydźmy się gadać o gównie i nie bagatelizujmy regularnego, profilaktycznego badania się. Każdego z was może w tym momencie coś zżerać i kiedy za 10 lat dowiecie się że umieracie i MOGLIŚCIE temu zaradzić ale się wam nie chciało, to będzie z pewnością mega słabe uczucie.



