Primera Division (La Liga)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post autor: Cement » 15 wrz 2025, 0:18

Girona - Sevilla 0:2

Przed przerwą reprezentacyjną obejrzałem mecz drużyn, które po dwóch kolejkach pozostawały z zerowym dorobkiem punktowym. Jak można było przewidzieć, nie było to wielkie widowisko, choć przewaga jakości była po stronie Sevilli, a Girona prezentowała się wręcz fatalnie w obronie, niepewny w swoich interwencjach był też Gazzaniga. W 28 min. z dystansu groźnie uderzył Alfon Gonzalez, wtedy argentyński bramkarz Girony obronił jeszcze bez zarzutu. Dwie minuty później Sevilla wyprowadziła znakomitą kontrę, w jej końcowej fazie wydawało się, że Alfon Gonzalez zbyt długo składał się do strzału i zmarnował najlepszy moment na zakończenie akcji, ale jednak zdołał skutecznie uderzyć i pokonał Gazzanigę. W 41 min. Ruben Vargas złamał indywidualną akcję do środka i wypracował sobie dobrą pozycję do strzału, uderzył jednak obok słupka bramki gospodarzy. W 44 min. gola powinien był zdobyć Isaac Romero - w sytuacji sam na sam nieatakowany mógł zapytać bramkarza „w który róg?”, trafił jednak w słupek. W 55 min. Sevilla wyprowadziła kolejną zabójczą kontrę - Ruben Vargas zagrał piłkę idealnie w tempo do Isaaca Romero, który zrehabilitował się za zmarnowaną sytuację z końcówki pierwszej połowy i uderzeniem przy dalszym słupku podwyższył wynik meczu. W końcówce Girona kilka razy zagroziła bramce Andaluzyjczyków, ale Orjan Nyland spisywał się doskonale. Norweski bramkarz Sevilli spisał się bodaj najlepiej w doliczonym czasie gry, kiedy wybronił strzał głową z kilku metrów oddany przez Alexa Moreno. Girona wyglądała w tym spotkaniu naprawdę fatalnie i wygląda na to, że może ich czekać walka w dolnej połowie tabeli.


Barcelona - Valencia 6:0

Blaugrana zdemolowała dziś Valencię, choć przebieg 1. połowy nie wskazywał na to, że dojdzie do aż takiego pogromu. Co prawda Barca od początku przeważała, często próbując zaskakiwać obronę gości prostopadłymi podaniami, jednak przez długi czas defensywa Valencii była uważna i dawała sobie radę z tymi próbami. Dopiero w 29 min. jedno z takich prostopadłych podań od Ferrana Torresa otworzyło drogę do bramki Ferminowi Lopezowi, który otworzył wynik meczu. Valencia praktycznie nie istniała w ofensywie, ale w obronie wyglądała jeszcze w miarę dobrze. Po przerwie goście rozsypali się jednak zupełnie. Już w 48 min. Fermin Lopez sprytnie odegrał do Ferrana Torresa, ten jednak z kilku metrów trafił w słupek. W 53 min. po dograniu Rashforda w strefę między obrońców a bramkarza do piłki dopadł Raphinha i z bliska podwyższył wynik. W 56 min. trzeciego gola zdobył uderzeniem z dystansu Fermin Lopez - choć Agirrezabala miał piłkę na rękach, uderzenie było zbyt mocne by je zatrzymać. W 66 min. swojego drugiego gola zdobył Raphina. Lewandowski pojawił się na boisku na ostatnie 25 minut i zrobił co do niego należało, zdobywając bramki w 76 i 86 min. - za pierwszym razem po łatwym wyjściu Barcy spod pressingu Lewy trafił po podaniu Daniego Olmo od poprzeczki, zaś za drugim Katalończycy przejęli piłkę w wyniku skutecznego pressingu, a polski napastnik w sytuacji sam na sam trafił podcinką po prostopadłym podaniu Marca Bernala. Katastrofalna postawa podopiecznych Carlosa Corberana w 2. połowie, nie mówiąc o niemal zupełnym braku akcentów ofensywnych.

Wróć do „Hiszpania”