Oczywiście gry spopularyzowały markę Wiedźmina - zwłaszcza w świecie zachodnim - ale bez sagi Sapkowskiego CD Projekt byłby prawdopodobnie wciąż małym, najwyżej średnim studiem. Cyberpunk prawdopodobnie nigdy by nie powstał a Redzi wypuszczali by właśnie kolejny tytuł na poziomie AA, próbując jakoś przebić się do elity. Znajomy pracował w tamtych latach w Techlandzie więc miałem info z pierwszej ręki jak wyglądało wtedy wydawanie gier w PL i jak trudno było się przebić.
Z innej beczki jako bywalec konwentów w latach 90-tych byłem świadkiem ogromnego sukcesu książkowego Wiedźmina.. i to nie tylko w naszym kraju. W tym okresie Wiedźmin był często nr. 1 w fantasy, w prawie wszystkich krajach bloku post-sowieckiego. Powstawały fanowskie tłumaczenia bo ludzie nie mogli się doczekać tych oficjalnych. Co więcej wielu młodych lokalnych autorów (np. Miroslav Zamboch CZE) wzorowało częśc swojej twórczości (cykl o Koniaszu) na tej sadze (zresztą sam Sapkowski również czerpał inspiracje z Morcocka). Powstawały filmy i seriale, w których protagoniści byli "lokalnymi" wersjami Geralta wpasowanymi w folklor danego kraju (np. Volkodav). A wszystko to na długo przed sukcesem gier.



