Hoffenheim - Bayern 1:4
Po efektownej wygranej w Berlinie zespół Christiana Ilzera zmierzył się z Bayernem, i choć skończyło się wysoką porażką, to jest pewien niedosyt, bo w 1. połowie Hoffenheim prezentowało się bardzo dobrze. Grający w mocno eksperymentalnym składzie (szansę w wyjściowym składzie dostali tacy gracze jak Jackson czy Karl) Bayern słabo wszedł w mecz, pomimo przewagi Bawarczyków w posiadaniu piłki gospodarze od początku próbowali odważnej, ofensywnej gry i stwarzali sobie sytuacje bramkowe. W 14 min. po niespotykanym kiksie Manuela Neuera piłkę dostał przed bramką w prezencie Asllani, ale w doskonałej sytuacji trafił w słupek. W 16 min. bramce Baumanna zagroził Harry Kane, potężnym uderzeniem z dystansu zmuszając bramkarza reprezentacji Niemiec do wysiłku. W 24 min. znów bardzo groźnie było pod bramką Bayernu - po rzucie rożnym Damara niepilnowany w polu karnym Bernardo główkował po koźle tuż obok spojenia słupka z poprzeczką. Cóż z tego, że Hoffenheim dobrze się prezentowało, skoro i tak Bayern objął prowadzenie - w 44 min. Karl wyłożył piłkę z rzutu rożnego Kane'owi, a Anglik korzystając z wybloku nieatakowany oddał skuteczny strzał. Po przerwie arbiter szybko podyktował dość wątpliwy rzut karny (piłka po strzale piłkarza Bayernu odbiła się najpierw od uda, a dopiero później od ręki Hajdariego) - w 48 min. jedenastkę wykorzystał Harry Kane. Ten gol nie zabił jeszcze w piłkarzach z wyżyny Kraichgau chęci do gry, w 73 min. dobrą sytuację zmarnował złym przyjęciem piłki przed bramką Kramarić. Niestety, w 77 min. Kane wykorzystał kolejny (tym razem już bezdyskusyjny) rzut karny i było po meczu. W 82 min. honorowego gola do Hoffenheim zdobył uderzeniem z rzutu wolnego Vladimir Coufal, choć mocno pomógł mu niepotrzebną próbą interwencji Kimmich. W dziewiątej minucie doliczonego czasu gry Bawarczycy ustalili wynik - po strzale Kimmicha Baumann zdołał odbić piłkę do boku, ale Serge Gnabry skutecznie dobił z bardzo ostrego kąta.
Ogólnie nie jest źle jak na bardzo trudny terminarz początku sezonu - sześć punktów w czterech meczach. Teraz trzeba będzie poszukać zdobyczy punktowej w meczach z Freiburgiem (wyjazd) i Kolonią (dom). Niestety, kontuzjowany w 1. kolejce Koki Machida zerwał więzadła krzyżowe i czeka go co najmniej pół roku przerwy.



