W minioną sobotę odbyła się gala KSW. Mam wrażenie, że przeszło trochę bez echa. W main evencie Grzebyk przegrał z Tulshaevem, ale ja chcę wspomnieć o walce Makarowski vs Paiva. Fajnie się to oglądało, obaj bez kalkulacji. Brazylijczykowi wypadł w pewnym momencie bark, próbował sam wstawić go na swoje miejsce. Ostatecznie Makarowski wygrał przed czasem, ale dla obu szacunek, bo dobrze się na to patrzyło
Czekam też na większe walki Sergiusza Zająca!



