Dembele brzmiał chyba najsensowniej. Dobre liczby, spore sukcesy na polu klubowym, ciągnął ten wózek, a przy tym jest graczem ofensywnym, więc wzrok był na niego skierowany.
Dziwnie tak trochę, ale po erze potworów z Portugalii i Argentyny minie kilka ładnych lat nim się człowiek przestawi, że do Złotej Piłki nie trzeba 45 bramek w lidze i nie wiadomo jakich fikołków. Era Ronaldo i Messiego to była anomalia. Teraz znów będą wygrywać ludzie.



