W idealnym świecie bym się zgodził. Tu jednak często będzie sytuacja, gdzie masz mężczyznę, którego stać na tabun prawników i potencjalne łapówki oraz kobietę, którą stać na to, żeby co najwyżej się pojawić na rozprawie w towarzystwie radcy prawnego. To by zniechęciło też faktyczne ofiary i cofnęło sytuację do lat 80tych.
Powinien być natomiast całkowity zakaz wypływu jakichkolwiek informacji o procesie i ostre kary za jakiekolwiek wycieki i publikacje. Jeżeli potencjalna ofiara lub jej rodzina opublikuje coś na Fejsie, to automatycznie przegrywa, a jeżeli media wyniuchają jakieś info i zrobią artykuł, to zawieszenie licencji. Ale jest to równie realne co brak korupcji wśród sędziów i prokuratorów oraz równe szanse na procesie.



