Dobra teraz już na chłodno.
Do tego meczu Polacy wyszli bez jakiejkolwiek wiary w zwycięstwo. Nie było zagrywki, nie było przyjęcia, bo każdy Italianiec walił mocno czym nas odrzucał od siatki. Włosi nawet przy pięciopunktowej przewadze Polaków grali swoje. My w każdym secie w tym samym momencie traciliśmy prowadzenie!
Szkoda, bo gdybyśmy my grali swoją siatkówkę i wierzyli w zwycięstwo to Italia była do pokonania.
Jeśli jutro przegramy z Czechami to będzie to niestety kompromitacja.
Wszyscy jaralismy się naszymi siatkarzami, a prawda jest taka, że wcześniej na tym turnieju nie mieliśmy poważniejszego rywala, no może Kanada.



