2. kolejka
Basel - Stuttgart 2:0 (Ajeti 3' Shaqiri 84')
Klub z Bazylei na szczęście na dobre podźwignął się z kilkuletniego kryzysu i znów ma zespół, z którym trzeba się liczyć w Europie, o czym przekonał się dziś Stuttgart. Podopieczni Hoenessa dostali ostrzeżenie już w 2 min., kiedy to po sekcji lewa flanka piłkę dostał aktywny w tym meczu Agbonifo, ale uderzenie Szweda zostało zablokowane. Chwilę później po serii fatalnych błędów Stuttgartu w zasadzie z niczego w sytuacji sam na sam znalazł się Ajeti i uderzeniem między nogami Nübels dał gospodarzom prowadzenie. Stuttgart rzucił się do odrabiania strat, ale piłkarze Basel raz po raz groźnie kontrowali. W 18 min. po jednej z takich kontr Agbonifo zatańczył z obrońcami i trafił w słupek. Goście dostali dosc watpliwego moim zdaniem karnego (VAR długo to sprawdzał), ale Demirović uderzył kiepsko i Hitz obronił. W doliczonym czasie Basel mogło podwyższyć - Ajeti uderzył minimalnie obok bramki, a próbujący lobować Nübela Shaqiri niewiele się pomylił. Po przerwie inicjatywa była po stronie Stuttgartu, który jednak w duzej mierze bił głową w mur. Blisko wyrównania było w 81 min., kiedy to Nübel wybronił główkę z Tiago Tomasa z kilku metrów po rzucie rożnym. Rywali dobił jednak weteran i kapitan Shaqiri, ładnym centrostrzałem ustalając wynik meczu (gola chcial mu zwędzić chyba Broschinski, ale dotknal piłkę za linią bramkowa). Dobra obrona i bardzo konkretne, groźne kontry - to były klucze Basel do sukcesu w tym meczu.
Rangers znów przegrali, tym razem 1:2 że Sturmem Graz i pytania o ewentualnego nowego menedżera The Gers będą się stawać coraz bardziej zasadne. Niestety, nie dał tez rady ich pogromca z 1. kolejki przegrywając 0:1 z Ferencvarosem.



