Valencia - Villarreal 0:2
Fatalna passa Nietoperzy trwa, choć w sobotę na Mestalla długimi fragmentami meczu byli lepsi od Żółtej Łodzi Podwodnej. Pomimo inicjatywy i optycznej przewagi brakowało jednak dokładności pod bramką rywala (rzuty wolne z dobrych pozycji do strzału fatalnie wykonywał Pepelu), a Villarreal starał się groźnie kontrować, w czym szczególnie groźny był oczywiście Mikautadze. To po jednej z jego indywidualnych indywidualnej akcji blisko było gola dla gości, jednak kąt był zbyt ostry i piłka minęła bramkę. W 37 min. Valencia powinna była zdobyć gola, ale w tej samej akcji i przy wielkim zamieszaniu w polu karnym kolejne strzały gospodarzy były blokowane. Brak udokumentowania przewagi golem zemścił się na Valencii po faulu Copete na Gerardzie Moreno - powracający do formy po długiej kontuzji kapitan Villarreal w 45 min. pewnie wykorzystał jedenastkę. Po przerwie ,choć początkowo Valencia znów wyglądała nieco lepiej, to w 57 min. straciła kolejnego gola - Mikautadze świetnie ograł rywala po lewej stronie pola karnego i wstrzelił piłkę tuż przed bramkę, tam nie zdołali jej wybić ani bramkarz Agirrezabala ani Copete, w efekcie Santi Comesana z bliska trafił do siatki. Sam Mikautadze, bardzo aktywny w tym meczu, mógł pokusić się w 67 min. o swojego gola, jego uderzenie obrobił jednak nogą bramkarz Valencii. Najlepsza sytuacja dla gości miała miejsce w 70 min., kiedy to Arnaut Danjuma zdołał wymanewrować rywali w polu karnym, ale jego strzał obronili do spółki Luiz Junior wraz z jednym z obrońców.
Dla Valencii to piąty z rzędu mecz bez ligowego zwycięstwa, a nie zapowiada się aby w najbliższym czasie miało być lepiej, bo zagrają teraz z Realem Madryt i Realem Betis. W Villarrealu cieszy powrót do zdrowia i gol Gerarda Moreno, oby tak dalej.



