No ale uczciwie trzeba przyznać, że Emery ułatwił wczoraj zadanie Lpoolkowi. Cała liga wie, że nemezis taktyki Slota to długie piłki. Sam Holender mówił że nie ma na to odpowiedzi. Statystyki to potwierdzają. Najwięcej długich piłek granych przeciwko Liverpoolowi spośród wszystkich drużyn ligi (chyba 200 więcej niż przeciwko Arsenalowi). No a wczoraj Aston Villa jak dzieci, stara wersja tikitaki. 90% sytuacji Liverpoolu brało się po błędach Villi przy wyprowadzaniu piłki od bramki. Inaczej mówiąc, ten mecz to nie jest zapowiedź wiosny. Raczej wyjątek na tej drodze krzyżowej, która jeszcze nas czeka.
Btw. Nie kumam posadzenia Wirtza na ławce. Chłopak grał ok, jedyne czego mu brakowało to kilku asyst. No ale to trochę nie jego wina, że koledzy z drużyny marnowali sytuacje które im wypracował.



