Cytuje z internetu (praca Zofii Antkiewicz z UW), pewnie jest tego więcej ale wziąłem 1 z brzegu
Już na początku XX w. zachwalano cukier
jako najszybciej przyswajalny węglowodan, który, odkładając się w wątrobie,
stanowi świetny zapas łatwo uwalnianej energii. Już wtedy argumentem przemawiającym za jego użyciem był fakt, że żołnierze podczas długich marszów
szybko odzyskiwali siły po jego spożyciu. Również dwadzieścia lat później
uznawany był on za „pokarm o wysokiej wartości energetycznej, zwiększający
sprawność i odporność organizmu ludzkiego”. Jego odpowiednia ilość miała być
niezbędna w codziennym odżywianiu, a on sam stanowił pokarm „lekkostrawny
i łatwo przyswajalny”. Także specjaliści w zakresie diety sportowców podzielali pogląd o kluczowym znaczeniu cukru. W publikacji „Odżywianie a sport”
Stanisław Windyga zalecał spożywanie go w każdym posiłku — w sumie 145 g
dziennie(czyli ok. 51,6 kg rocznie, podczas gdy w 1934 r. roczne spożycie na
osobę w Polsce wynosiło 8,9 kg).



