Primera Division (La Liga)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post autor: Cement » 06 lis 2025, 19:45

Real Sociedad - Athletic Bilbao 3:2

No, to były porządne derby Kraju Basków, chociaż początkowo nic tego nie zapowiadało - w pierwszych minutach na boisku dominował chaos, obie drużyny grały bardzo niedokładnie i popełniały liczne proste błędy. Pierwsza godna odnotowania sytuacja miała miejsce dopiero w 20 min., kiedy to do efektowego uderzenia wolejem złożył się Carlos Soler, a Unai Simon obronił, choć piłka szła chyba minimalnie obok słupka. Wynik został otwarty w 39 min. - Ander Barrenetxea, grający już wtedy z kontuzją (zszedł z boiska chwilę później) dośrodkował w pole karne, gdzie do piłki doszedł Brais Mendez. Pierwszy strzał piłkarza Sociedad obronił jeszcze Unai Simon, ale wobec dobitki z bliska nie mógł już nic zrobić. Niespodziewanie Athletic szybko odpowiedział, wykorzystując swoją pierwszą poważniejszą sytuację w tym meczu - osaczony przez rywali Andoni Gorosabel zdołał utrzymać się przy piłce w polu karnym i wycofać ją do Gorki Guruzety, który wyrównał. Po przerwie zespół z San Sebastian szybko odzyskał prowadzenie - Goncalo Guedes przyjęciem piłki świetnie zgubił obrońcę, po czym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy pokonał Unaia Simona. Gospodarze trafili do siatki jeszcze raz, ale po analizie VAR okazało się, że był spalony i Athletic utrzymał szanse na dobry wynik. Wyrównał w 79 min. Robert Navarro - po jego strzale jeden z piłkarzy Sociedad wybił piłkę już zza linii bramkowej. W 89 min. potężnym uderzeniem z dystansu popisał się Yuri Berchiche, jednak bramkarz gospodarzy Alex Remiro poradził sobie. W doliczonym czasie gry Real Sociedad zadał decydujący cios - po zgraniu piłki przed bramkę przez Oyarzabala z bliska pod poprzeczkę trafił Jon Gorrotxategi. Patrząc na przebieg całego meczu zespół gospodarzy rzeczywiście był nieco lepszy i nie można powiedzieć, że wygrał niezasłużenie.


Real Oviedo - Osasuna 0:0

Cieszy mnie powrót Oviedo do La Liga, ale takich meczów oby jak najmniej. W 1. połowie z boiska wiało nudą, sporo było fauli i przerw w grze, a płynnych akcji i sytuacji bramkowych bardzo niewiele. Beniaminek lepiej zaczął, w 2 min. świetną sytuację miał Marokańczyk Ilyas Chaira, ale wychodzący z bramki Serio Herrera skutecznie skrócił kąt i obronił. Najgroźniejsza sytuacja dla gospodarzy w pierwszych 45 minutach miała miejsce w 29 min., kiedy to po wrzutce z rzutu wolnego chorwacki snajper Osasuny Ante Budimir celnie główkował, Aaron Escandell sparował jednak piłkę na rzut rożny. W 2. połowie nie było wiele lepiej - żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać wyraźnej przewagi, a budowanie ataków pozycyjnych szło obu zespołom jak po grudzie. Bardzo ciężko się to oglądało. Najlepszą okazję do zdobycia gola zmarnował w 69 min. Federico Vinas, który po dograniu Javiego Lopeza z lewej strony uderzył bez przyjęcia, ale z kilku metrów posłał piłkę wysoko nad bramką. Dla Osasuny był to pierwszy wyjazdowy punkt w tym sezonie, co teoretycznie jest jakimś pozytywem, ale styl w jakim osiągnęli tę zdobycz był wręcz fatalny.

Wróć do „Hiszpania”