Marzec zaczynamy u siebie z Holandią. Gdyby udało się powtórzyć remis z ostatniego meczu towarzyskiego było by wspaniale... ale nie oszukujmy się, Oranje w trybie kwalifikacji to inny zespół niż w grze o marchewkę. Potem wylot do Francji i tu trzeba bedzie minimalizować straty.
W kwietniu dwa najważniejsze spotkania z Irlandią, które trzeba zwyczajnie wygrać. Na papierze Polki są faworytkami ale Irlandki to ekipa zbliżona poziomem więc może byc ciężko o komplet punktów.
Czerwiec to rewanże z grupowymi faworytkami. Jeżeli po kwietniowych spotkaniach będziemy w tabeli wyraźnie nad Irlandią to można grac bez spiny. W przeciwnym wypadku trzeba będzie szukać szczęścia (i ryzykować wklepot przy bardziej otwartej grze) by złapać jakieś punkty.



