Musiało dojść do dwóch tragedii na stadionach żeby w Anglii zaostrzono przepisy i wprowadzono spore zmiany w tej kwestii. Ale podkreślanie, że w Anglii sobie poradzili też jest trochę na wyrost, incydenty na stadionie nadal są, jest odpalana pirotechnika (nie ma opraw z racami, ale są świece dymne po bramkach np., więc ktoś te środki na teren imprezy wnosi), dość często media trąbią o jakichś rasistowskich wybrykach, bijatyki na stadionie też są. Może niekoniecznie na meczach Manchesteru czy Arsenalu, gdzie ceny i dostępność biletów sprawiają, że są to "wydarzenia premium", ale to nie jest tak, że Angole są teraz jakimś wzorem do naśladowania.
Pewne rzeczy zmieniły się też z biegiem lat. Myślę, że w całej Europie w latach 80-90 było bardziej dziko i niebezpiecznie na stadionach niż dziś. I w Polsce i w Anglii.



