Wczorajsza gala KSW taka sobie. W zasadzie interesowała mnie tylko walka Held vs Ziółkowski. No cóż, Marcin zdominował parterowo Mariana, chociaż paliwa w baku starczyło na dwie rundy. Ziółkowski już raczej po swoim prime, kontuzje też go wyniszczyły. Held zdecydowanie lepszy, ale na Parnassa, jeśli do takiej walki dojdzie, to będzie za mało.
W nocy UFC. Saint Denis błyskawicznie zezłomował Dariusha, natomiast Makhaczew zdominował JDM i został mistrzem w drugiej kategorii wagowej. Bez zaskoczenia.



