Z Maltą było to co się zawsze powtarza czyli nie potrafimy prowadzić meczu na swoich warunkach, nigdy. Nie potrafimy nawet na 15-20min zdominować słabego rywala. Zero gry ze spokojem, wszystko zawsze rwane, chaotyczne, więcej przypadku niż sensownego planu.
Atak pozycyjny leży, wystarczy dobrze stanąć i już takiej ściany nie pokonamy. Środek pola absolutnie denny, Zieliński coś tam próbuje, ale wszystko jest statyczne, albo niedokładne. Totalnie nie potrafimy zarządzać meczem na tle Malty, nie trzymamy ciśnienia, jest mecz w którym trzeba wprowadzić spokój i wygrać nawet 1:0 nie robiąc sobie problemów.
Dobrze wypadamy z mocniejszym przeciwnikiem gdzie rywal nie zawsze musi, a my potrafimy przeszkadzać.
Nie strzelam w Urbana, jest ok, ale on pewnego sufitu nie przeskoczy, ma te cechy żeby naprawić coś co ewidentnie nie działa, ale do postawienia kroku dalej jest zbyt ograniczony, co pokazuję jego cała kariera trenerska. Na reprezentację gdzie nie ma codziennej pracy to wystarczy, utrzyma poziom, jednak nic więcej z tego nie będzie.
Nie jest oczywiście tak, że na podstawie meczu z Maltą można wyciągać daleko idące wnioski, nie jest również tak, że mecz jest równy meczowi.
Najzwyczajniej uważam, że pod wodzą przeciętnego trener trzeba postawić na wymaksowanie podstaw, tego w czym dajemy radę. Oddajmy piłkę, nie grajmy środkiem, postawmy na stałe fragmenty gry, szybkie wyjscia z piłką, nawet ze słabszym rywalem i przede wszystkim skupmy się na defensywnie tak by nie tracić goli z rywalami typu Malta.
Oczywiście dalej czekam, to nie jest jakaś moja ostateczna ocena selekcjonera Urbana. Ogólnie jest ok, po prostu ok, nie oczekuję cudów, bo jaki jest koń każdy widzi.



