Te eliminacje pokazują, że zawsze trzeba szanować zakwalifikowanie się do Mundialu naszej reprezentacji. Apetyty rosły w miarę jedzenia, było pompowanie baloników po losowaniach, radość, że grupa łatwa, a potem kończyło się rozczarowaniem. Znów na ostatnim MŚ było potężne narzekanie na styl, a osiągnęliśmy najlepszy wynik od lat. Dla odmiany teraz, kiedy format Mistrzostw został zmieniony i zagrają tam jakieś Kurakała, Uzbekistany i inne Mongolie tego świata to nas czeka droga przez mękę i baraże, w których nie będziemy faworytem, a co za tym idzie, jest niemałe prawdopodobieństwo, że na turniej nie polecimy.
UEFA zdaje się dostała 3 miejsca więcej, bo na MŚ poleci 16 drużyn. W zasadzie 3 miejsca to nie jest wiele jak na taką federację, zwłaszcza, że często te 3-4 reprezentacje to margines rotacji, bo przykładowo obecność Serbii, Ukrainy, Irlandii, Walii czy Szkocji to nie jest wielka sensacja, podobnie jak brak tych drużyn w turnieju. Afryka dostała teraz 9 miejsc (wcześniej 5), więc tu już wjeżdża egzotyka. Podobnie jest z Azją, która ma 8 reprezentacji. To pokazuje, że jakieś totalnie niespodziewane repki będą grały w Mundialach, ale europejskie drużyny wcale nie będą miały łatwiej.



