Z trzeciego i też wczoraj tak to poczułem że najpierw Albania, a później (ewentualnie) Ukraina. I nie powiedziałbym że Ukraińcy tak łatwo przejdą Szwedów, ci w obecnej formie są beznadziejni, ale mają cztery miesiące na odbudowanie zespołu i na pewno lepsze warunki przygotowań od naszych wschodnich sąsiadów. A gdy wreszcie trener ogarnie drużynę do takiego duetu w ataku jakimi są Gyökeres i Isak, to mogą być groźni aż do końca. No więc tak czy siak w finale czekają na nas żółto-niebiescy.
A to jest nawet zabawne.



