źródło: sport.plWedług naszych informacji sprawa jest nie tyle bardzo poważna, co po prostu domykane są ostatnie formalności. Legia już w zeszłym tygodniu poinformowała obecny klub Papszuna - Raków Częstochowa - o rozmowach z trenerem. W jego kontrakcie znajduje się bowiem specjalna klauzula, która pozwalała mu na zmianę pracy, jeśli otrzyma satysfakcjonującą ofertę.
Właśnie ta klauzula była przedmiotem sporu prawników w ostatnich dniach, bo nie do końca jasne było, czy wyłącza ona oferty z klubów ekstraklasy. Przez tę niepewność Papszun nie objął Legii już w miniony poniedziałek, choć był na to gotowy. To wyjaśnia, dlaczego warszawiacy tak długo nie zatrudniali nowego trenera, mimo że według nieoficjalnych informacji mieli go zaprezentować w poniedziałek lub wtorek.
Zatrudnienie Papszuna i jego debiut w nowym klubie opóźniły się o tydzień. Jak udało nam się ustalić, nowy szkoleniowiec trafi do Legii z pięcioma współpracownikami. Część z nich trafi na Łazienkowską z Papszunem z Rakowa Częstochowa.
Nie jestem fanem. Uważam, że w Częstochowie miał cieplarniane warunki, miał mnóstwo czasu, kasy, cierpliwości właściciela i mimo to Raków nie odskoczył reszcie ligi. Mógł mieć każdego piłkarza z ligi, a wybierał takich sobie (część z nich na pewno zbudował). Czy wypromował jakichś młodych? Niekoniecznie.
Jestem po prostu ciekawy tej kolejnej legijnej rewolucji, ale biorąc pod uwagę jego charakter i to, co zastanie w klubie (nieprawdopodobny burdel) wiem, że to nie może się udać. Chyba, że wyrzucą absolutnie wszystkich, poza dyrektorem sportowym.



