Hahah, samo życie, niczego nie żałuję, a po każdej batalii zachodziły zmiany na plus
Za to żałuję naszego wcześniejszego kontaktu. Bo gdy dostałam telefon, że „pan Michał osobiście poprosił o przedstawienie pani oferty pracy w klubie” – odmówiłam bez siadania do jakichkolwiek rozmów. Miałam wtedy fantastyczną pracę w fantastycznej firmie, plan rozwoju na kilka lat do przodu, własny produkt, wydany pod jej szyldem i bijący rekordy sprzedaży, kolejne produkty w planach. A równiutko rok później firma chyliła się ku upadkowi po milionie głupich decyzji i tę pracę straciłam.
Nie wiem, tak po prawdzie, czy chciałabym widzieć klub od środka, bo wiem od ludzi, że to wcale tak fajnie wewnątrz nie wygląda, ale to, że nawet nie spróbowałam do dzisiaj mnie trochę gryzie. Zresztą śmieszna sprawa jest taka, że ponad 20 lat temu też dostałam propozycję pracy dla Rakowa – nasz gniazdowy chciał, żebym jeździła z drużyną i robiła relacje z meczów na stronę prowadzoną przez kibiców. Ale wtedy spękałam, że mi rodzice nie pozwolą, a to chyba była końcówka gimnazjum. No ale było minęło, nie zakładam, że jeszcze jakkolwiek nasze ścieżki się zetkną. No chyba że powstanie drużyna seniorek i będzie trzeba prowadzić dla niej oddzielne social media, wtedy lepszej osoby ode mnie nie znajdą
No ale nic to, za parę godzin wyjazd na mecz – bardzo jestem ciekawa, jak trybuny przywitają trenera. Na ostatnim meczu było jeszcze w miarę normalnie.


