Mead 12′ 14′, Hemp 16′, Stanway 23′ 38′(k.) 52′, Toone 71′, Russo 78′
(widzów: 74 611)
CFA - Chiński Związek Piłkarski, w którym zasiadają mianowani przez partię "działacze" nadal uparcie próbuje malować trawę na zielono.
Chinki, które potęgą w kobiecym futbolu były 20-30 lat temu mają teraz "nakazem" partyjniaków wrócić na piedestał i rywalizować z Zachodem. Przeprowadzone w ostatnich latach spore inwestycje finansowe w reprezentacje młodzieżowe i kadrę A, zatrudnienie ekspertów zza granicy oraz zawodowa liga CWSL miały za zadanie pomóc Stalowym Różom ponownie znaleźć się w światowej czołówce i rywalizować na równej stopie z najlepszymi.
Cóż... na papierze wszystko to wyglądało naprawde ładnie, problem w tym że nie wytrzymało zderzenia z rzeczywistością.
Osoby odpowiedzialne w CFA za kobiecy futbol to dyletanci nie mający rozeznania w sporcie, nie wspominając już o kobecej piłce. Ich podwładni to zazwyczaj złotuści Dyzmowie/Misiewicze, którzy posiadając jakąś tam elementarną wiedzę na temat futbolu doradzają swoim przełożonym to co ci chcą usłyszeć - najczęściej: zatrudni zachodniego trenera. Kasa, która leje się szerokim strumieniem jest przepalana bez celu bo lokalne związki piłkarskie są zabetonowane dokładnie w ten sam sposób co CFA, a dodatkowo każdy przecież musi tam z tego ciastka wziąć sobie spory kawałek. (Jakiś rok czy dwa lata temu afera korupcyjna w chińskim futbolu objęła 70 osób). Proces selekcji piłkarek na poziomie lokalnym jest przestarzały i opiera się na systemie szkół podstawowych zamiast na profesjonalnym skautingu. Dedykowanych akademii piłkarskich kobiecego futbolu prawie tam nie ma. Poziom grassroots jest w powijakach. Zawodowa liga o ile podniosła nieco poziom grających w niej piłkarek to jednak w dużej mierze marnuje swój potencjał (i pieniędze) ze względu na brak właściwego procesu selekcji we wcześniejszych etapach. Zagraniczne piłkarki oraz trenerzy zmieniają się jak rękawiczki - inkasują pokaźny czek ale rzadko spędzają w Chinach dłużej niż sezon, góra dwa.
Cały system piłki nożej kobiet w Chinach jest do generalnej reformy. Tymczasem partyjni działacze z uporem maniaka wciąż malują trawę na zielono - wysyłając Chinki aby te grały z najlepszymi zespołami w stawce. Efekty widać gołym okiem.
Czy coś się po tym wyniku zmieni w pnk w Chinach? Nie sądze. Przyjdą następni minowani partyjniacy ze swoimi "specjalistami", którzy zapewnie doradzą coś w rodzaju: reforma za droga, lepiej zaoszczędzić kasę do własnej kieszeni a za resztę znaleźć 23 ogromne kobiety nadające się do koszykówki i nauczyć je grać w piłkę nożną.



