6. kolejka
Celtic - AS Roma 0:3 (Scales 6'-sam., Ferguson 36' 45+1')
W ubiegłym tygodniu The Bhoys zostali wręcz zdeklasowani przez Romę, rozmiary zwycięstwa Rzymian mogły być jeszcze wyższe. W Od początku meczu zespół w Glasgow był zepchnięty do głębokiej defensywy i już po 6 minutach wynik meczu został otwarty - po rzucie rożnym Matiasa Soule główkował Liam Scales i zrobił to tak, że lepiej w kierunku bramki nie uderzyłby napastnik, w efekcie skończyło się kuriozalnym samobójem. Roma kontynuowała ataki, a naciskany wysokim pressingiem Celtic gubił się raz po raz. W 10 min. El Shaarawy po przełożeniu piłki na prawą nogę uderzył obok słupka, a w 27 min. po fatalnej stracie gospodarzy blisko podwyższenia wyniku był Evan Ferguson, Irlandczyk trafił w słupek. Dopiero w 31 min. Celtic zaistniał w ataku, jednak w zamieszaniu w polu karnym Romy nikt nie zdołał oddać strzału. Chwilę później tuż nad bramką Schmeichela uderzył Pisilli, 36 min. już nie pomylił się Evan Ferguson - z bliska trafił do siatki po dograniu Zeki Celika, zaś w doliczonym czasie gry 1. połowy Irlandczyk świetnym przyjęciem w polu karnym uwolnił się od obrońcy i wyłożył sobie piłkę na uderzenie, które dało Romie trzeciego gola. Po przerwie Rzymianie nie forsowali już tempa tak, jak w 1. połowie, a Celtic mógł trochę więcej pograć - do siatki trafił nawet Iheanacho, ale po analizie VAR okazało się, że był na spalonym. Do siatki trafili też jeszcze Rzymianie - w 74 min. Jamajczyk Bailey łatwo ograł McGregora i przy biernej postawie obrony Celticu umieścił piłkę w siatce, jednak okazało się, że wcześniej był spalony. W 82 min. Bailey raz jeszcze był bliski zdobycia gola, tym razem jego uderzenie obronił nogą Schmeichel, a dobitka Dybali została zablokowana. Bardzo przekonujące zwycięstwo Romy, piłkarze Gasperiniego byli lepsi pod każdym względem.
Celtic zajmuje obecnie 24. miejsce w tabeli Ligi Europy, ostatnie dające awans do 1/16 finału. Realistycznie rzecz biorąc będą potrzebowali wygrać jeden z ostatnich dwóch meczów - na wyjeździe z Bologną może być o to ciężko, ale w ostatniej kolejce w meczu u siebie Utrechtem mistrzowie Szkocji powinni być faworytami.



