Grupa D
Senegal - Botswana 3:0 (Jackson 40' 58' Ndiaye 90')
Był to najbardziej jednostronny z dotychczasowych meczów turnieju. Od początku było jasne, że kwestią jest tylko to, jak wysoka będzie wygrana Senegalu. Botswana od pierwszych minut postawiła autobus i desperacko broniła się, praktycznie nie istniejąc w ataku. Już w 4 min. Jackson dostał świetne prostopadłe podanie, w sytuacji sam na sam jego strzał obronił Goitseone Phoko, a Papa Gueye dobijał nad bramką. W 6 min. po dośrodkowaniu z prawego skrzydła groźnie główkował Mane, ale i tym razem bramkarz Botswany był górą. W 26 min. Phoko nogą obronił uderzenie Mane (dobitka została zablokowana), a w 33 min. odbił piłkę przed siebie po potężnym uderzeniu z dystansu byłej gwiazdy Liverpoolu. W 40 min. golkiper Zebr wreszcie skapitulował - Ismail Jakobs wyłożył piłkę Nicolasowi Jacksonowi, a ten tylko przystawił nogę. Po przerwie Senegal kontynuował ataki - w 58 min. Jackson pięknie ograł w polu karnym stopera Gaolaolwe przekładając piłkę na lewą nogę i skutecznie wykończył akcję. Kilka minut później strzał Jacksona obronił Phoko, a w 65 min. kolejnej sytuacji nie wykorzystał Mane. W 75 min. Jackson uwolnił się od obrońcy podobnym zwodem jak przy drugim golu, ale tym razem oko w oko z bramkarzem Zebr huknął wysoko nad bramką. Chwilę później kolejną sytuację miał Mane, ale mając sporo miejsca i czasu uderzył prosto w Phoko. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry wynik ustalił na 3:0 Cherif Ndiaye, któremu piłkę wyłożył na środek pola karnego Cheikh Sabaly.
W drugim meczu tej grupy Benin przegrał 0:1 z DR Kongo, choć sądząc po ostatnich 30 minutach które zdążyłem obejrzeć prowadzeni przez Gernota Rohra reprezentanci Beninu pokazali więcej jakości aniżeli Botswana.



