Właśnie ja i tak mam jeszcze oryginalną personalizowaną, którą dostałem (z tym ze ma kilka dziur od piro), tę z wyjazdu z Wiednia (idealnie leży) + jedną czarną osiedlową i jakiś czas temu obiecałem sobie, że nie kupuje więcej bo po prostu nie ma po co. Szaliki mam 3 (jeden co dostałem w 2003 roku od taty i dwa osiedlowe). Tak to większości rzeczy się pozbywam - nawet tydzień temu dałem dziewczynom jakies stare bilety, jakaś vlepke, koszulkę na licytacje charytatywne.
Zobaczymy jaka będzie kolekcja, ale ten herb jest na tyle fajny, że coś trzeba będzie zakupić. I będzie okazja, zeby sobie Wiślackie sprezentować:P



