A tak całkiem poważnie to co jakiś czas mam do czynienia z politykami równościowymi w aspekcie płci, niepełnosprawności itd. Zgadzam się co do idei i staram się mieć dla nich dużo zrozumienia. Ale nawet dla mnie coraz częściej zmierzają po prostu w stronę parodii własnego celu, a nawet mocno zniechęcają do siebie przez sposób, w jaki są prezentowane/wymagane.
I to jest taki przykład pseudorówności. To nie jest wyrównywanie szans kogokolwiek, jedynie działania pozorowane.
Za to wymóg jawności widełek wynagrodzenia bardzo na plus.



