Parafrazując żart: niby wszyscy wiedzą, że wigilia jest każdego roku 24 grudnia, ale jakoś ludzie sa tym faktem zaskoczeni
A tak naprawdę to trochę mała gorycz przeze mnie przemawia. Mamy rodzinny zwyczaj, że sobie wyjezdzamy gdzieś razem na parę dni (rodzice, siostra, jej narzeczony i ja), ale od niedawna ten zwyczaj zastępuje prezenty. Co mnie irytuje.
Sam lubiłem kupować prezenty i myśleć zawczasu co kto powinien dostać. Często miałem już przed początkiem grudnia wszystko kupione. Wtedy zamiast przejmowania się 'czy zdążę kupić' było przejmowanie się czy może ta osoba w miedzyczasie sobie już tego nie kupi ani nic podobnego.
Wiec nigdy też nie mówiłem co ja chce dostać. Nawet jeśli od czasu do czasu konczyło się to posiadana już książką albo damską różową koszulą ;]



