Grupa A
Maroko - Mali 1:1 (Diaz 45+5'-karny - Sinayoko 64'-karny)
Gospodarze nie zdołali pokonać solidnej reprezentacji Mali, choć mieli więcej sytuacji bramkowych i pokazali lepsze indywidualnie umiejętności. Po pozbawionym emocji pierwszym kwadransie w 17 min. gospodarze turnieju byli bliscy objęcia prowadzenia - Brahim Diaz strzelał z dość ostrego kąta, Diarra zdołał odbić piłkę, ale wprost pod nogi Saibariego, który w nieprawdopodobny sposób spudłował na pustą bramkę z paru metrów. Sytuacji bramkowych było w 1. połowie mało, ale gospodarze w doliczonym czasie gry i tak wyszli na prowadzenie - Nathan Gassama, zagrał ręką w polu karnym, a jedenastkę wykorzystał uderzeniem w lewy dolny róg Brahim Diaz. Po przerwie Lwy Atlasu długo kontrolowały przebieg wydarzeń na boisku, ale El Yamiq sfaulował w szesnastce szarżującego Sinayoko (aż dziw, że sędzia zobaczył to dopiero po podpowiedzi od VAR) - sam poszkodowany wykorzystał rzut karny, choć Bono był bliski skutecznej interwencji (piłka przeszła pod bramkarzem reprezentacji Maroka). Żywiołowo dopingowani przez własną publiczność Marokańczycy do końca próbowali przechylić szalę na swoją stronę - najlepszej sytuacji nie wykorzystał En-Nesyri, który uderzył z półobrotu, jednak blisko środka bramki, w efekcie Diarra zdołał odbić piłkę nogą.
W drugim meczu tej grupy Zambia zremisowała bezbramkowo z Komorami, co nie satysfakcjonuje raczej żadnej z druzyn, obie będą prawdopodobnie potrzebować w ostatniej kolejce zwycięstw z silniejszymi rywalami (przy dobrych wiatrach Zambijczyków może urządzić remis).
Tabela grupy A po 2. kolejce:
1. Maroko 4 pkt., 3:1
2. Mali 2 pkt., 2:2
3. Zambia 2 pkt., 1:1
4. Komory 1 pkt., 0:2



