Ledwo wrocilem do Szczecina po swietach i juz wiedzialem, ze cos zlego dzieje sie z dziadkiem. Drugiego stycznia trafil do szpitala z fatalna diagnoza jak na ten wiek i bylo wiadomo, ze to juz koncowka. Jedyne pytanie jakie bylo to jak dlugo to potrwa i jak zle bedzie. W obu przypadkach realizowaly sie najgorsze scenariusze i te obrazki beda mi towarzyszyc do konca zycia ze swiadomoscia jakiej starosci nie chce i jakiej sie obawiam.
Tego samego dnia co dziadek trafil do szpitala, zona miala kontrolna wizyte u lekarza i wtedy poznalismy plec drugiego dziecka - okazalo sie, ze bedzie syn.
I przez kolejne miesiace tak sie toczylo to wszystko. Z jednej strony dziala sie agonia, bezradnosc lekarzy i brutalne wypychanie do domu i przerzucanie miedzy szpitalami jak worka kartfoli. Z drugiej corka weszla w drugi rok zycia wiec byla obserwacja pierwszych krokow, pierwsze swiadomie wypowiadane slowa, zabawy. To sa tez momenty, ktore zostana ze mna dlugo, a pewnie i na cale zycie - jest w tym cos niesamowicie pozytywnego gdy widac jak sie oczy dziecka ciesza z najprostszych rzeczy, takie autentyczne szczescie, ktorego dorosli juz chyba nie znaja w swoim wykonaniu, a na pewno nie z taka czestotliwoscia. Nie zdawalem sobie sprawy jak to bylo mi potrzebne w tym trudnym dla mnie czasie, no i fajnie miec to poczucie, ze jest do kogo wracac do domu, patrzysz w okno, a tam oczy w Ciebie wlepione z nadzieja, ze dostrzezesz i odwzajemnisz usmiech i odmachasz reka. Dalej trzeba bylo zrobic szybki remont juz rok po przeprowadzce do nowego mieszkania i przygotowac kolejny pokoj dzieciecy i tak weszlismy w druga polowe roku, kiedy syn sie urodzil i trzeba bylo zadbac o cala trojke wiec moje potrzeby praktycznie zostaly ograniczone do absolutnego minimum, bo w tym wszystkim nie dosc ze dzieci, to staram sie odciazyc zone jak tylko sie da i jakos jej uprzyjemnic ten trudny czas, bo mimo ze jedizemy na tym samym wozku, to jednak uwazam ze dla kobiet to zdecydowanie trudniejszy moment w zyciu - wiedzialem, ze bedzie hardkor, szykowalem sie na to, ale rzeczywistosc przeszla najsmielsze oczekiwania. Wczesniej wydawalo mi sie, ze dziecko zmienia wszystko - moja optyka jest zupelnie inna gdy drugie dziecko pojawilo sie w domu w odstepie 1,5 roku. To jest dopiero zmiana i wywrocenie dotychczasowego zycia do gory nogami. Wszystko jest zdecydowanie trudniejsze (przy pierwszym tego az tak nie odczuwalem). I tak mijala wlasnie druga polowa roku. Przespane noce od wieczora do rana w calosci policze na palcach jednej reki a i tych palcow ze trzy zostana. Do tego ponad tygodniowa wizyta w szpitalu, bo przypaletalo sie chorobsko corce, choc tu akurat jest chyba juz happy end, bo zostaly tylko kontrole kardiologiczne, ktore wypadaja pomyslnie. Niestety jednak na koniec roku w zwiazku z tym musialo byc sporo stresu i dosc szybko zrealizowal sie koszmar, ktorego obawialem sie zostajac ojcem - wlasnei takie pobyty w szpitalu, ktore zna sie gdzies z wpisow w internecie albo tv, sam jako dziecko tego nie doswiadczylem, a jako ojciec ledwo po roku...Ogolnie taka mam refleksje, ze troche pozno te dzieci sie pojawily. Zaluje, ze nie spotkalem mojej zony wczesniej i pewne sprawy nie potoczyley sie szybciej. Po trzydziestce czlowiek ma juz jednak swoje nawyki, jakis komfort zycia i chcialby z tego skorzystac, ze juz tak za kasa gonic nie trzeba, a to jednak jak wspomnialem mocna zmiana i in
Zawodowo? Bylem 2 tygodnie oddelegowany do pracy zagranica, co chyba otworzylo nowe furtki i powaznie rozwazam opcje zmian w 2026 roku i to takich gruntownych. Do tego niezla podwyzka, a chwile pozniej awans z kolejna podwyzka, czas w pracy wykorzystalem maksymalnie zeby niczego nie zawalic a jednoczesnie zainwestowac w siebie wiedza i doswiadczeniem, co na pewno sie przyda patrzac na przyszlosc. 3/4 roku przepracowane zdalnie, ale akurat to bajlando sie zaraz konczy i trzeba bedzie wrocic do biura.
Plan na 2026? Wiele rzeczy powinno sie ustabilizowac, bedzie wiecej czasu dla siebie. Na pewno chcialbym zeby to wszystko troche inaczej wygladalo. Licze, ze nie bede juz tak wypruty energetycznie wiec na spokojnie bede mogl usiasc sobie z ksiazka wieczorem czy isc pobiegac zamiast glupio gapic sie w tv z nadzieja, ze uspi mnie na tyle szybko ze pierwsza faza snu bedzie trwa dluzej niz 1,5h



