To dwie różne epoki i dwóch różnych dróg do sukcesów. Choć obaj są gigantami tej dyscypliny, ich dorobek w tym konkretnym turnieju znacząco się różni.
Adam Małysz wygrał Turniej Czterech Skoczni tylko raz, w sezonie 2000/2001 za moich najlepszych piwowych czasów
Kamil Stoch wygrał 3 razy i pod tym względem jest skuteczniejszy. Triumfował w 2017, 2018 i 2021 roku. Jego wygrana z 2018 roku (komplet czterech zwycięstw) to prawdziwy wyczyn. Dla Małysza TCS 2000/2001 był początkiem "Małyszomanii" i jego wielkiej dominacji na świecie. Dla Stocha TCS był często potwierdzeniem jego wielkiej klasy już jako dojrzałego mistrza.
Małysz często miewał problemy z TSC przez co mimo czterech Kryształowych Kul, tylko raz odebrał Złotego Orła. Stoch z kolei potrafił przygotować szczyt formy idealnie na przełom roku, co pozwoliło mu na trzykrotny triumf.
Wielki Szlem to największa różnica na korzyść Kamila. Małysz w swoim zwycięskim roku nie wygrał w Oberstdorfie (był 2.), natomiast Stoch w 2018 roku wygrał absolutnie wszystko.
Sumując więc choć Adam Małysz otworzył Polakom drzwi do świata wielkich skoków i jego zwycięstwo w 2001 roku miało ogromny ładunek emocjonalny, to Kamil Stoch jest historycznie lepszym "turniejowcem". W statystykach TCS bije "Mistrza z Wisły" niemal w każdej kategorii.



