Podsumowanie roku

Awatar użytkownika
19B10
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4655
Rejestracja: 12 paź 2018, 12:40
Reputacja: 1502
Kibicuję: WRE

Podsumowanie roku

Post autor: 19B10 » 29 gru 2025, 18:29

19B10 pisze:
22 gru 2024, 17:59
19B10 pisze:
20 gru 2023, 11:11
Raczej nie stawiam sobie celów na dany rok, także ciężko później uznać czy udało się je zrealizować, ale gdyby go podsumować, to nie był wcale taki zły.

Owszem, znowu byłem w szpitalu, zaliczyłem skomplikowaną ponoć operację, ale nie było po niej powikłań, no i po dwóch latach mogę w końcu normalnie jeść, a było z tym już kiepsko. Na pewno dwie gastroskopie w jednym roku to o dwie za dużo, mam nadzieję że nie będę już musiał tego więcej przerabiać.

Zawodowo nic się nie zmieniło, co w zupełności mi wystarczy- chodzę tam tylko po to żeby było mnie stać na życie.

Wystartowałem w pierwszym w życiu wyścigu rowerowym, nie zabiłem się, było fajnie, pora na kolejne w 2024, przygotowania zostały już podjęte.

Jeżeli chodzi o podróże, to dalej celem numer jeden jest Budapeszt, może w końcu się uda.
Budapesztu oczywiście nie udało się zobaczyć, także plan na przyszły rok gotowy :haha:

Wyścig rowerowy nr 2 zaliczony, na nr 3 w przyszłym roku jestem już zapisany. Udało się zrobić 200 km za jednym podejściem i 5.000 rocznie, trzeba podkręcić- może uda się zrobić 250/6000? Próbować na pewno będę. A poza rowerem to jakiś bez wyrazu ten rok. Odpukać, nie działo się nic złego, ale pozytywnych wyskoków też było raczej niewiele, ale to może ze względu na to, że w lutym kod się zmienił, a z 4 z przodu to już nie to samo.
Dlatego wyjątkowo mam plan na przyszły rok- cieszyć się zwykłym dniem, zamiast oczekiwać nie wiadomo jakich uniesień.
O Budapeszcie to już mi się powtarzać nawet nie chce, szkoda klawiatury... Wyścig zaliczony, cele kilometrażowe niezrealizowane- ale pogoda w tym roku była wybitnie niesprzyjająca.

Zresztą, w ogóle ten rok taki dla mnie jest. Zacząłem go z Mamą w szpitalu, po wyjściu musiałem się do niej przenieść na dwa tygodnie, mam nadzieję, że więcej już nie będę musiał, bo było to ciężkie przeżycie. W październiku znowu była dwa tygodnie w szpitalu, wykryli jej wadę serca, w styczniu wyniki badań genetycznych, także może się okazać, że ja też będę musiał je zrobić. Także to cieszenie się zwykłym dniem średnio mi poszło, do tego problemy w domu, ale tu, odpukać, od tygodnia jest jakoś lepiej i widać światełko w tunelu, może w końcu uda się coś naprawić, no ale nie zapeszajmy.

W pracy w sumie było ok, działo się sporo, doszły mi nowe obowiązki, ale dzięki temu nauczyłem się czegoś nowego i jestem bardziej przydatny. Aspekt finansowy uległ także poprawie, aczkolwiek bardzo delikatnej.

Ot i tyle, chociaż zostały jeszcze dwa dni, mam nadzieję że przejdą szybko i nowy rok, rozpoczynający zresztą nowe ćwierćwiecze, okaże się lepszy.

Mam jedno postanowienie noworoczne, ale nie będę go ujawniać, mam nadzieję, że uda mi się za rok pochwalić jego realizacją.

Wróć do „Hyde Park”