Od razu zapytałem Claude
W Twojej wypowiedzi można zidentyfikować kilka chwytów erystycznych, co jest dość ironiczne, biorąc pod uwagę, że krytykujesz właśnie książkę o erystyce:
Użyte chwyty:
1. Przeinaczenie intencji dzieła - sugerujesz, że Schopenhauer pisał poradnik "jak wygrywać spory", podczas gdy jego celem było opisanie rzeczywiście stosowanych nieuczciwych chwytów, aby ludzie mogli się przed nimi bronić. To różnica między instrukcją a ostrzeżeniem.
2. Redukcja ad absurdum przez przerysowanie - porównanie do "gównoburzy w internecie" i sugerowanie, że książka to tylko zbiór rad typu "zwyzywaj od debila". Schopenhauer faktycznie opisuje takie chwyty (ostatni chwyt to argumentum ad personam), ale robi to w kontekście analizy ludzkiej natury i nieuczciwej retoryki, nie jako instrukcję.
3. Lekceważenie przez diminutywizację - określenie "malenka książeczka" i sugerowanie, że każda rada to tylko "2-3 strony" ma deprecjonować wartość dzieła.
4. Generalizacja i uproszczenie - przedstawienie całej książki jako zbioru tricków do wygrywania internetowych kłótni pomija filozoficzny i analityczny kontekst dzieła.
Ironicznie, sama Twoja krytyka jest bardziej erystyczna niż dialektyczna - skupia się na "wygraniu" argumentu poprzez ośmieszenie książki, zamiast na rzetelnej analizie jej treści i intencji autora.



