To chyba tak po prostu już jest, nie da się być szczególnie twardym i się nie martwić, ale jednak przy dziecku jakaś pewność siebie trzeba okazać żeby te emocje nie przechodziły dalej. Staram się do tego racjonalnie podchodzić, ale są rzeczy że jak o nich słyszysz to się nogi same uginają. Tak było teraz jak usłyszałem że choroba może uszkodzić serce. Tak było przy pierwszej ciąży żony gdy biliśmy rekord prędkości w drodze do szpitala bo wszystko było we krwi a lekarz na to, że medycyna wszystkiego nie wie i jak płód będzie chciał się obronić to się obroni a jak nie to nie. Trzeba czekać. Na szczęście było ok ale każda kolejna kontrola czy jakieś wyniki odstające od normy to już był spory stres. I tak to chyba działa że w pewnym wieku jak dochodzą takie obowiązki to ta dorosłość wygląda właśnie tak że martwisz się o innych bardziej niż należy a co za tym idzie dużo więcej stresu dochodzi. U mnie pochodna tego był znaczący wzrost empatii do ludzi, może to i dobrze
No ogólnie patrząc przez pryzmat lekarzy i badań to od pierwszej ciąży jest to czas ciągłego stresu bo tych nazwijmy to niedogodności było bardzo dużo. Trochę się na to uodporniłem ale na wszystko się nie da.



