Problemem był początkowo sam zakup biletów na mecze. Kupowało się je przez stronę CAF, ale marokańskie władze zażądały, aby każdy kibic przed zakupem biletów zarejestrował się przez przygotowaną specjalnie na PNA aplikację Yalla i zeskanował w niej swój paszport, po czym otrzymywało się numer kibica, który później trzeba było podać przy kupowaniu biletów na stronie CAF i bez którego zakup nie był możliwy. Pierwsze dni funkcjonowania aplikacji okazały się wielkim fiaskiem - nie działała ona, albo nie dało się zalogować, albo wywalało z niej na etapie skanowania paszportu. Internet pełen był wpisów ludzi, którzy mieli te problemy, zaczęły się pojawiać artykuły o organizacyjnej katastrofie ze sprzedażą biletów na PNA. W końcu po kilku dniach kolejnych prób i użerania się z aplikacją udało mi się przejść cały proces i dostałem numer kibica, a na samej stronie CAF nie było już problemów. Ceny całkiem przyzwoite - bilety kategorii I, na najlepsze miejsca, kosztowały 300 dirhamów (30 euro), zaś najtańsze, kategorii III, 100 dirhamów. Na trzy mecze kupiłem kategorię I, jedynie na WKS - Kamerun musiałem zadowolić się kategorią II, bo kiedy udało mi się w końcu uzyskać numer kibica kategoria I była już wyprzedana.
Nie ma przesady w tym, co się mówi o atmosferze na meczach PNA - ta jest rzeczywiście niepowtarzalna. Najgoręcej było oczywiście na meczu Wybrzeże Kości Słoniowej - Kamerun, a ponieważ system sprzedaży biletów nie przewidywał podziału na trybuny dla kibiców poszczególnych reprezentacji, kibice Słoni i Nieposkromionych Lwów byli przemieszani, w moim sektorze z lekką przewagą Kameruńczyków. Choć reakcje na wydarzenia boiskowe były zawsze bardzo żywiołowe, mało było zorganizowanego dopingu - pod tym względem na meczach na których byłem najlepiej wypadli, trochę niespodziewanie dla mnie, kibice Zimbabwe, którzy wyraźnie przeważali liczebnie nad fanami RPA, a "Zi-Zi-Zimbabwe" wielokrotnie niosło się po stadionie w Marrakeszu. Co ciekawe, na trybunach było sporo białych kibiców Zimbabwe - nie wiem, czy to kwestia związana z dawną Rodezją i potomkami ówczesnej białej populacji, czy też byli to zagraniczni sympatycy Wojowników. Miłym akcentem było podejście do zachodnich sektorów po meczu dwóch piłkarzy Zimbabwe z podziękowaniami za wsparcie - udało mi się nawet zrobić zdjęcie z Macauleyem Bonne'm.
Z ciekawostek, których nie widać w telewizji. Stałym elementem każdego meczu jest mający miejsce w przerwie "AFCON Dance Cam" - przez jakieś 2 minuty puszczana jest taneczna muzyka (czasami szły jakieś typowo afrykańskie rytmy, kiedy indziej znane popowe hity jak Freed From Desire), a spiker zachęca widzów do tańczenia - przez te dwie minuty realizator pokazuje na żywo na telebimach wybranych pląsających fanów z różnych części stadionu. Fajnym elementem były też puszczane przed meczami kompilacje "From heroes to you" - nagrania z piłkarzami obu drużyn zwracających się do swoich kibiców z prośbą o wsparcie i podziękowaniami. Ogromną popularnością cieszy się nadal piłkarska piosenka Magic in the Air iworyjskiej grupy Magic System - kiedy bywała puszczana przed meczami lub w przerwie, z entuzjazmem śpiewała większość stadionu.
45-tysięczny Grand Stade de Marrakech prezentuje się imponująco, choć widać po architekturze, że ma już swoje lata (choć nie jest nawet ta stary, budowę ukończono w 2012 r.) - podobno mają go gruntownie zmodernizować na Mundial (pewnym minusem jest bieżnia lekkoatletyczna i idące za nią oddalenie trybun od boiska). Ogromne podobał mi się stadion Al Madina - najmniejszy (18-tysięczny) z czterech stadionów w Rabacie na których rozgrywane są mecze PNA, za to bardzo nowoczesny (budowa rozpoczęła się w 2023 r.), z ładną architekturą i typowo piłkarski.
Jeśli chodzi o organizację, przed meczem Wybrzeże Kości Słoniowej - Kamerun panował trochę chaos ze względu na liczbę kibiców (35 tysięcy) przy jednoczesnych bardzo rozbudowanych procedurach wpuszczania na stadion (bilety sprawdzane były chyba kilkunastokrotnie przy kolejnych zaporach i bramkach przed dojściem do wejść na stadion), przed kolejnymi meczami szło to już sprawniej.
Najwspanialszym momentem był oczywiście zwycięski gol na 3:2 dla Wybrzeża Kości Słoniowej w doliczonym czasie gry meczu z Gabonem - na wypełnionym iworyjskimi kibicami sektorze na którym siedziałem zapanowało absolutne szaleństwo. Najbardziej zapadła mi w pamięć siedząca rząd wyżej Iworyjka, która przez cały mecz wyjątkowo głośno i emocjonalnie komentowała niemal każde zagranie, po zwycięskim golu popłakała się. No i wisienką na torcie był dla mnie osobiście fakt, że zwycięskiego gola zdobył wprowadzony na boisko w 2. połowie Bazoumana Toure z Hoffenheim



