Tych dwóch to naprawdę spore talenty i wygląda na to, że sięgnęli po wsparcie z zewnątrz i są efekty.
Niepokoi za to sytuacja Amerykanów poza Colbym. Frantz kompletnie posypany, tylko dwa razy w top 30 w tym sezonie a ostatnio problemy z przejściem kwalifikacji, a to przecież 22 zawodnik poprzedniego sezonu. Bickner poprzedni sezon życiowy, a w tym uzbierane ledwie 21 punktów. Belshaw? 23/24 życiowy, poprzedni też niezły, a w tym sezonie 0 punktów i częste problemy w kwalifikacjach. Chociaz fakt, że on rozkręcał się w drugiej części sezonu, po TCS.



