To jest jakiś eksperyment społeczny jak zachowa się dana grupa kibicowska pod napływem najdziwniejszej metody prowadzenia klubu.
W sensie rozumiem, zwolnili Mareskę, bo coś tam po drodze nie pasowało, a w klubie filialnym był trener, Anglik, którego można łatwo wziąć. Taki Perez w takiej sytuacji dałby Roseniorowi kontrakt na pół roku z opcja przedłużenia, jeżeli wyniki będą dobre (podejrzewam, że w większości TOP klubów tak by to wyglądało), a tu jeb, umowa do 2032 roku


