Nadrobię więc dziś, natomiast niestety w wersji skróconej no i bez materiału zdjęciowego
W skrócie byliśmy tam 2,5 tygodnia, z tego 8 dni kamperem z perth całkiem na północ pod koral bay i z powrotem, potem 3 dni na Fidżi i 3 dni w sydney no i oczywiście dni na transporty wew.
Wyszło nas to wszystko w granicach trzynastu, czternastu tysięcy złotych wraz z wszystkimi biletami. Lecieliśmy turkish z Berlina przez Stambuł do Singapuru i później z Singapuru już scootem do perth. No i oczywiście późniejsze loty z perth na fidżi, do sydney i powrót do Singapuru
Generalnie biorąc kampera najlepiej brać kampery na miejscu, jest wiele lokalnych wypożyczalni, które się w tym specjalizują. Oczywiście, że nie jest to najtańsza opcja, no, ale biorąc pod uwagę możliwość spania i transportu w jednym, wychodzi chyba najrozsądniej, biorąc pod uwagę odległości na trasie perth - coral i niestety tu trzeba o tym pamiętać, dość rzadką siatkę moteli hoteli noclegów. Były momenty, gdzie przez 200-300 kilometrów nie było nic: stacji benzynowej knajpy modelu nie wiem, głupiego kibla i trzeba było te 300 kilometrów z punktu a do punktu b, po prostu przejechać. Dlatego też bardzo ważne jest mądre gospodarowanie poliwem. Na szczęście na miejscu wszyscy są bardzo pomocni rozumieją te odległości, sami oferują protipy, np. spotkało nas to w przypadku uzupełniania adblu, gdzie sami pracownicy stacji benzynowych dzwonili na przykład na kolejne stacje na naszej drodze. Upewniając się, że tam zatankujemy adb, abyśmy po prostu nie zostali gdzies w srodku outbacku
Generalnie świetna przygoda, jeśli ktoś lubi przestrzenię, odległości wolność taki ogromny oddech, który może zrobić patrząc przed siebie na te naprawdę parę dziesiątki kilometrów, czasami w linii prostej i nie widząc żadnych oznak cywilizacji, to jest to przepiękna rzecz i warto uważam to zobaczyć, lepsze niż Stany Zjednoczone. To jest po prostu spirit of freedom
Jeśli chodzi o miasta, to zarówno perth, jak i sydney, są naprawdę piękne. To zielone oazy spokoju, mimo dużej ilości zabudowań dużej ilości ludzi, jest naprawdę czysto pięknie, świeże powietrze, no oczywiście, że ma wpływ na to, że są położone nad oceanem, natomiast robi się po prostu świetny flow, chciałoby się mieszkać na stałe: zielone parki, gdzie można by było biegac, plażę, mam to na myśli bondi i sydney. A jednocześnie dużo możliwości typowo miejskich, no i co też jest plusem. Porównujac do Europy zachodniej i do Stanów Zjednoczonych, mała ilość inżynierów z pontonów
Ceny newsem jakieś straszne. Myślę, że w marketach można spotkać ceny całkiem europejskie. Oczywiście, że są knajpy, gdzie naprawdę jest drogo, ale nie jest tragicznie, dlatego uważam, że ten budżet nie jest aż takie rozdmuchany
Co polecam, jeśli chodzi o trasę perth - coral, no to przede wszystkim widoki kaniony parki narodowe. zatokę rekinia, jeśli chodzi o samo perth to na pewno naturalną oazę dla wombatów koali i kangurów, sydney po prostu powłóczyć się po mieście, no i oczywiście opera. I generalnie chłonąć ten klimat nie chodzi głównie o miejscówki, tylko bardziej o flow
Co do Fidżi byliśmy tylko trzy dni, ale generalnie zależało na tym, aby dotknąć takiego kawałka świata, głównie robiłem to dla trumana z filmu truman show, pewnie pamiętacie o tym, bardzo chciał polecieć na Fidżi
Jest tam wielki chillout. Miejscowi mają swój Fidżi time i generalnie wszyscy mają wywalone no bo jak się mieszka na takiej małej wyspie, to czy ktoś się spóźni 5 minut czy godzinę, nie ma większego znaczenia, nie? Piękne plaże fajna woda, mili ludzie, jedzenie takie sobie, na pewno fajnym przeżyciem jest rytuał kava przez v, to taki specjalny ziemisty proszek, który rozpuszcza się w wodzie w mieseczkach. I po kolei próbuje w takim kręgu trochę powiedzmy, wchodząc w taki klimat, jakbyście palili zioło, można ją kupić i przywieźć do Europy, ja przywiozlem sobie pół kilo, chociaż limitem jest dwieście gramów, więc to trzeba uważać
Jak masz pytania konkretne @Slim91to śmiało



