Powoli kończę Cormoran strike na HBO i mam wrażenie że to idealny przykład serialu, za który ktoś się wziął bez pomysłu. Masa istotnych wątków po prostu śmignęła bez jakiegoś większego wyjaśnienia. Postacie które miały potencjał zwłaszcza w książce tutaj są kompletnie nijakie. Gotowy scenariusz w postaci książki i dwójką głównych bohaterów to ratuje i nawet fajnie się ogląda, ale można było z tego wyciągnąć zdecydowanie więcej. 6/10
A na dniach kolejne odcinki Teheran i The Pitt.



