A ja od 9.20 siedzę z Mamą w szpitalu. Najpierw ponad cztery godziny na sorze, a teraz siedzimy i czekamy aż się jakieś łóżko zwolni... Kocham naszą służbę zdrowia...
Ale pogotowie było w kwadrans i jak zawsze wszystko ogarnęli, z nimi mam same dobre doświadczenia.



