Tylko, że nikt tego nie robi na siłę bo to właśnie spora część klubów wyszła z taką inicjatywą wnioskując do komitetów UEFA czy to bezpośrednio, czy z ramienia ECA (Europejskie Stowarzyszenie Klubów) czy też za pośrednictwem krajowych związków piłkarzy/ek. Oczywiście mając za plecami lobbystów w postaci swoich sponsorów.
Kluby w Europie już od jakiegoś czasu inwestują w pnk. Problem polega na tym, że nie jest rozwój zrównoważony. Parytet ma tu pomóc likwidując jednocześnie mniejszość irracjonalnie "opornych".
A no to że tacy są i u nas - dowodem jest np. Nina Patalon.
Wśród 22 000 trenerów piłki nożnej w PL (dane 2024) mamy około 300-350 trenerów mężczyzn z najwyższą licencją UEFA... i tylko JEDNĄ trenerkę kobietę. 107 lat istnienia zorganizowanego futbolu w Polsce a pierwsza (i jedyna jak dotąd) kobieta z najwyższą licencją pojawiła się w Polsce po 101 latach.
O czym to świadczy?
Czy o tym, że kobiety w Polsce mogą być lekarkami, prawniczkami, nauczycielkami albo trenerakmi wszystkich innych dyscyplin sportowych tylko jakimś cudem kompletnie nie nadają się na trenerki futbolu?
Czy raczej mamy tu do czynienia ze szklanym sufitem, hermetycznie zamkniętym środowiskiem, które z różnych pobudek celowo nie dopuszcza kobiet w swoje szeregi, nawet jeśli posiadają ku temu predyspozycje, umiejętości bądź wiedzę - tym samym sztucznie blokując rozwój dysypliny.
W takie historie celuje ów parytet.



