Nie bardzo rozumiem w czym problem. Wszyscy widzą, że feneralnie wszystko wina Viniciusa, że to zepsute jabłko psujące też pozostałe (jeszcze) zdrowe w skrzynce i nikt nie chce tego Perezowi powiedzieć? Czy staruch nie dopuszcza tej myśli do siebie?
Od kiedy jeden piłkarz jest ważniejszy niż klub? Sprzedać go w pizdu do Arabów i nara.



