Donnarumma (nie licząc meczów z Brest, bo to dodatkowa runda względem sezonów z przeszłości) miał 18/24 obronionych strzałów w 7 meczach fazy pucharowej, raz musiał obronić więcej niż 5 strzałów (i PSG straciło wtedy 3 bramki z Aston Villą). Dla porównania, Alisson w samym dwumeczu Liverpool-PSG rok temu miał 16/17 obron, Courtois w rewanżu z City i finale LM w 2022 roku miał 17/18 (37/48 w 7 meczach fazy pucharowej), Sommer w 5 meczach fazy pucharowej przed finałem miał 27/37 rok temu, Oblak miał 31/36 w 2016 roku, Czech 2012 w fazie pucharowej miał 36/44 w 7 meczach.
Dalej mi się nie chciało sprawdzać tych topowych bramkarzy, ale tak myślałem, że tak to będzie właśnie wyglądało: Donnarumma był oczywiście bardzo dobry, ale PSG grało najlepszą piłkę w Europie i w porównaniu do bramkarzy, o których można powiedzieć, że wybronili finały czy tytuły swoim drużynom, bronił po prostu dużo mniej. Nawet za ten dwumecz Liverpool-PSG ciężko powiedzieć, że Donnarumma go wybronił, gdy jego vis a vis zagrał jeszcze lepiej, bo tam wleciał jeden z najlepszych bramkarskich występów w historii fazy pucharowej u Alissona i dlatego tam w ogóle były karne, bo z gry PSG było dużo lepsze w dwumeczu.
Nawet ten Łunin w 2024 roku najpierw zrobił 9/9 obronionych strzałów z Lipskiem, a potem 8/9 obronionych strzałów w rewanżu z City + 2 obronione karne w serii karnych - czyli prawie tyle samo co dorobek Donnarummy z tych 7 meczów. Dlaczego? Bo Real się kompromitował z tym Lipskiem, a z City przez jakieś 75 minut czekał z lowblockiem na karne - a PSG było zbyt mocne na takie rzeczy.



