Jedynym argumentem potęgi Trumpa jest kraj którego jest prezydentem. Gdyby Marcin Najman został jutro prezydentem USA, to byłby równie potężnym człowiekiem co Trump obecnie. Jedyny argument jakiego używa Trump w negocjacjach to potęga militarna swojego kraju - czyli nie coś co sam wypracował, ale coś co odziedziczył po poprzednikach. A czy burzenie wieloletnich sojuszy jest "skuteczne" w kontekście USA? Poczekałbym z tą tezą co najmniej kilka lat.



