Po gongu od Manchesteru, trzeba się otrząsnąc i zdać sprawę z tego, że dalej mamy 4 punkty przewagi nad liderem. Spokojnie, do przodu. Martwi sytuacja z przodu, to prawda, bo mamy dwóch napastników, którzy nie dają nam tego, czego oczekujemy, ale co zrobić. Może jednak powrót Havertza będzie tym, czego potrzebujemy... czas pokaże.
Jutro mamy mecz z Kairatem. Mecz w sumie już kompletnie bez znaczenia, bo mamy (jeśli mnie umysł nie myli) gwarancję top2. Mecz z drużyną z Kazachstanu, z dołu tabeli. Zrobić 11 zmian, dać grać tym, co nie grają, wystawić Kepę i spoko. W sobotę będzie trudny wyjazd do Leeds, więc trzeba mądrze rotować drużyną. A już za tydzień rewanż z Chelsea w Pucharze Ligi (Carabao Cup), gdzie mamy zaliczkę jednobramkową. Gramy u siebie.
Wystarczy nie przegrać i będzie Wembley w marcu. Chyba teraz przydałby się nam taki kop pewności siebie, jaki mógłby wyniknąć z awansu do finału i ewewntualnie wygrania go, chociaż tam będzie ciężko, bo pewnie będzie czekał Guardiola...



