Jednak na boisku widać było różnicę. Oglądałem pierwszą połowę i wyglądało to fatalnie, Polacy nie umieli składnie wymienić kilku podań. Za często wyglądało, to jak w piłce 11-osobowej, laga od bramkarza do napastnika i niech się dzieje. Nawet Leszczak mając przed sobą tylko bramkarza, nie potrafił celnie i silnie uderzyć, tylko ledwo dziubnął piłkę. W drugiej połowie (z opisu) widzę że karnego nie strzelił, co tylko potwierdza moją opinię.
Oglądałem wcześniej nasze mecze w eliminacjach do Euro i wyglądało to znacznie lepiej (pewnie słabsi rywale robili różnicę) i przede wszystkim, chciało im się.
Ale też pechowo dla nas, przy dwóch był VAR i (za każdym razem słusznie) dwa razy na naszą niekorzyść.



