Gdzie takie cuda?
Po powrocie z Turcji, poza klimatem, widokami, pogodą, najbardziej tęsknie właśnie za targiem. Dwa razy w tygodniu dziesięć minut spacerkiem obok mojego miejsca zamieszkania, a jakbym chciał jechać trochę dalej, to codziennie. Ach, te owoce, warzywa, przyprawy, nabiał, oleje, wszystko. Teraz nie mogę jeść owoców i warzyw. Wyjeżdżając miałem jeszcze ostatnie własne pomidory z namiotu, ale zimą zawsze ratowałem się sklepowymi. Po powrocie zjadłem plasterek i więcej nie kupiłem. O cenach oczywiście nie muszę wspominać, bo wszystko u nas 5-7 razy droższe.
A co do owoców i warzyw w Polsce, to mam znajomych, którzy mają sklepy w Szczecinie, mój dobry kumpel ma hurtownię, to wszędzie praktycznie idzie to samo. Nawet latem, najważniejsza jest marża, a jak coś jest drogie, to wiadomo, że musi być lepsze. Fajnie się patrzy, jak wiem, że ci sami sprzedawcy kupowali produkt od jednego dostawcy, a różnica w cenie potrafi być dwa, a nawet trzy razy większa. Z jajkami też są niezłe - nomen omen - jaja.



