Powiem tak. Jako dziecko żyłem w fałszywym przeświadczeniu że dorośli na swoich miejscach to najbardziej możliwie kompetentne osoby a ich zawody świadczą o nich. Rodzic to autorytet nr 1, nauczycielka to mego mądra i inteligenta pani, policjant to wysportowany i uczciwy pan który zawsze pomoże, dyrektor w firmie to wybitny mózg strategiczny, polityk to gość z głową na karku, pan prezydent to w ogóle najwybitniejszy obywatel, a z kolei pani na kasie w biedronce musi być tępa skoro robi w takim miejscu.Mr.Chris pisze: ↑29 sty 2026, 23:13Mi natomiast to przypomniało dlaczego nie oglądam tego typu programów. To wygląda czasami jakby było ustawione pod show. Podobno inteligentni ludzie, a zachowują się jak przekupki na targu. Prawnicy, psychologowie, doktorzy, profesorzy, politycy, inżynierowie. Poważni ludzie trafiają do tychprogramów publicystycznychtalk show i nagle odbiera im [k****] mózg.
Pożyłem 30 lat i okazało się że nic bardziej mylnego. Połowa rodziców od znajomych to alkoholicka patologia, nauczycielką matmy w moim liceum jest koleżanka która za czasów szkolnych kiblowała... z matmy, okolicznym gliniarzem został największy patus na dzielni którego wszyscy zawsze się bali, jedyną kompetencją dyrektora w państwowej firmie w której pracowałem było to że pijał po godzina browary z prezesem, większość polityków to imbecyle typu Janusz Kowalski, a ta pani na kasie w biedronce może być mega inteligenta i pracować tam dlatego że lepiej płacą niż nauczycielce w szkole.
Chodzi mi o to że wg mojego doświadczenia życiowego 80% ludzi nie nadawało się do zawodów które wykonywało i robili je tylko dlatego że nie mieli pomysłu na coś innego, a przez to gdzie się człowiek nie pojawi ma wrażenie że wszystko jest jakby z kartonu.



