Na Wiśle jest 5 tys. Na Wiśle jest nowoczesny monitoring. Po sprawie "noża w Baggio" Wisła wydała kupę kasy na bezpieczeństwo i do tej pory była liderem. Teraz jej się "przyspało", jak to pisza w lokalnej prasie, ale moim zdaniem nawet jeśli ochrona byłaby lepiej zorganizowana, to nie byliby w stanie nic zrobić. A jakby weszła policja na stadion, to skończyłoby się o wiele gorzej.Berik pisze:Za kazde wyjscie na murawe np. 10tys
Więc nie ma co mówić, co klub powinien zrobić, ale państwo powinno zrobić. A to już jest kompletny bezsens jak w tym kraju wszystko szwankujeStadion Wisły Kraków jest jednym z najbezpieczniejszych polskich stadionów piłkarskich. Nad bezpieczeństwem 15.000 kibiców czuwa ponad 170 funkcjonariuszy ochrony oraz - od najbliższego meczu z Polonią Warszawa - 25 stewardów. Obiekt wyposażony jest w nowoczesny system monitoringu i identyfikacji kibiców - taki sam, jaki został zastosowany na niemieckich stadionach mundialowych. W r. 2005, po raz pierwszy w Polsce, na sektorze dla najbardziej zagorzałych kibiców wprowadzono patrole ratowników przedmedycznych.
Nie wiem jak chcecie rozwiązac taki problem na forum... Będzie to tak samo skuteczne jak slogan Ziobrego "Sądy w 24h", na który nie zgodzą się choćby konstytucjonaliści. Taka sama bajeczka dla grzecznych dzieci jak "Tanie państwo". Porównując choćby Anglię i Polskę, to w oczy rzuca się nie specjalnie wysokie kary, co efektywność policji i wymiaru sprawiedliwości. Zamiast ruchów pozorowanych w stylu "sadów w 24h" wypadałoby wprowadzić takie nędzne minimum jak ważny zakaz stadionowy (nawet Zygo wczoraj mówił, że Misiek za nóż w Baggiu siedzi, ale jak wyjdzie, to na stadion pójdzie). W Anglii w dniu meczu człowiek z zakazem musi się stawić na posterunek i zameldować się, u nas nie ma na coś takiego czasu i da rady wyegzekwować. W Anglii są specjalne grupy policji mające pod opieką różne grupy kibiców, u nas zajmują się nimi dopiero kiedy rozwalają monopolowy, albo trzeba pilnować wyjazdowiczów. Poza tym wymiar sprawiedliwości jest skuteczniejszy. Większość incydentów ma miejsce poza stadionami i z tym powinny sobie sądy radzić; nie można mówić, że problemem są kibice, bo jakby sprawcą incydentu był nie-kibic, to znalazłby się szybciej za kratkami? No i czy taki kibic jest sprawcą czynów związanych tylko z kibicowaniem?
Najpierw niech poprawią kodeks karny, a potem przerzucą się na wyższą szkołę jazdy, bo z takimi podstawami jakie mamy, walka "pseudokibicami", to porywanie się z motyką na słońce.Władze Wielkiej Brytanii i angielskiej federacji piłkarskiej pod koniec lat 80. wypowiedziały bezpardonową wojnę stadionowemu bandytyzmowi. W ciągu kilkunastu lat zlikwidowano grupy chuliganów terroryzujących stadiony i całe dzielnice angielskich miast, położono kres stadionowym awanturom, ulicznym bijatykom i brutalnym morderstwom, których ofiarami padali kibice angielskich klubów. Sukces ten był możliwy dzięki drakońskiemu prawu i żelaznej konsekwencji w jego egzekwowaniu. Na kibiców nałożono obowiązek rejestracji w Krajowym Systemie Rejestracji Kibiców Piłkarskich prowadzonym przez specjalny urząd powołany przez brytyjska federację piłkarską i Football League. Surowy system kar i nakazów obowiązuje angielskich kibiców już na 2 godziny przed rozpoczęciem, a przestaje - dopiero godzinę po zakończeniu meczu, również w przypadku jego odwołania lub zmiany godziny. Osoba, która w tym okresie złamie przepisy może zostać wykluczona czasowo lub dożywotnio z Systemu Rejestracji Kibiców Piłkarskich i stracić prawo wstępu na wszystkie rozgrywki piłkarskie w Anglii i Walii. Policji lokalnej nadano w Zjednoczonym Królestwie uprawnienia do zatrzymania i przetrzymania przez 24 h osoby ukaranej zakazem stadionowym jeżeli tylko istnieje podejrzenie jej udziału w aktach przemocy lub zakłócania porządku. Jednocześnie prowadzona jest wymiana danych zawartych w rejestrze kibiców z rejestrem Krajowego Kryminalnego Biura Śledczego (NCIS).
Poza tym problem nie do rozwiązania (jesli chodzi o wydarzenia o większą skalę), bo występuje psychologia tłumu, a w Polsce nigdy nie poradzą sobie z wyłapaniem prowodyrów. No i kibice to takie zło? A demonstrująca Młodzież Wszechpolska (polecam parady w Krakowie), a demonstrujący górnicy w Warszawie? Działają na podobnej zasadzie i nikt im nie obcina dotacji
Nie specjalnie mi się uśmiecha oglądanie meczu jak na Totthenamie. Wstajesz - płacisz karę
Eeee, na gwizdek zaczekali, przeciez to nie były jakieś chamyBerik pisze:kibice stoja sobie za linia boiska i czekaja na gwizdek sedziego konczacy mecz...ale sie nie doczekali



